poniedziałek, 5 września 2016
No i dzieje się Proszę Państwa, karteczki z zawiadomieniem o zamknięciu na czas urlopu znikają, zaciągnięte żaluzje z okien wystaw też, a w ich miejsce pojawiły się barwne reklamy i gadżety. Aż trudno uwierzyć że to wszystko spało i istniało sobie w letargu za tymi żaluzjami.
Dzisiaj ruszyły do przedszkoli przedszkolaki, za tydzień ruszą uczniowie do szkół podstawowych, a jeszcze za kilka dni (ale czy na pewno, tego tu nikt do końca nie wie, ktoś może zawsze nie zdążyć z przygotowaniami do otwarcia na czas i wtedy termin zostaje na poczekaniu i demokratycznie przesunięty) - uczniowie szkół średnich.
My tu mówimy o powrotach do szkoły i pracy, a tu szczyt sezonu turystycznego w ostatnich latach w Rzymie przypada właśnie na wrzesień i pażdziernik. Stąd też i oferta atrakcji turystycznych rośnie.
W Rzymie na razie coś dla duszy - zwiedzanie z przewodnikiem, konferencje i kongresy, sklepy, a w regionie eksplozja czegoś w rodzaju karnawału łączącego sacro i profano: procesje religijne ze wspaniałymi posągami świętych patronów miejscowości i parafii, muzyką miejscowych orkiestr dętych a tuż po nich barwne i rubaszne pochody wozów alegorycznych, muzyka, tany, degustacje, zażeranie, popijanie, spacery wśród straganów kolorowych jarmarków, gadżetów odpustowych, karuzel i innych lunaparkowych wynalazków, loterii itd, itd.
A jeżeli chcemy odpocząć od jarmarcznego zgiełku, możemy na chwilę oderwać się od tłumu, wyjść spod girland świateł, przycupnąć na jakimś murku lub moście i stamtąd popatrzeć w dół (bo przecież starożytne i średniowieczne grody pobudowane są zawsze na wysokich wzniesieniach), podziwiać zawsze cudowny, obfitujący w cuda natury i architektury krajobraz i w tym rodzaju ekstazy, ożywiając się krystaliczną i zimną wodą z akweduktów i studzienek Rzymskich, poczekać na efektowny zachód słońca, a póżniej na eksplozję nieodzownych dla każdego karnawału i jarmarku sztucznych ogni! HEEEJ!
Musimy w tym wszystkim pamiętać o ubogim bliznim, a więc o elemencie charytatywnym. W tym roku cel jest oczywisty: ofiary trzęsienia ziemii, które jeszcze trwa, jeszcze się nie kończy i to właśnie tu w Naszym Regionie. W tym karnawałowym sezonie, ocaleli mieszkańcy Amatrice ani Norcii, niestety, nie szaleją w kolorowym korowodzie i nie zakosztują orgii obżarstwa i picia, nie popiszą się też prawdopodobnie w występach w kapeli lub orkiestry dętej, ale takie jest życie. Wszystko może się tu zdarzyć i południowe ludy wydają się nie być tu zaskoczone nawet i trzęsieniem ziemi, życie toczy się dalej, z nami czy bez nas, nadchodzi nowa jesień w Lacjo, kolejny czas powrotu...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz